...Twoje Bieszczady - serwis dla wszystkich którym Bieszczady w duszy grają...

Bieszczady



Polecamy:

Domki w Bukowcu
Apartament Myczkowce


» Miejscowości «

Baligród i okolice
Bóbrka
Buk k.Terki
Bystre k.Czarnej
Cisna i okolice
Czarna i okolice
Daszówka
Duszatyn
Glinne
Jankowce
Kalnica k.Baligrodu
Komańcza i okolice
- Mogiła - legenda
- drewniany kościółek
- klasztor Nazaretanek
Lutowiska
Łupków
Mików
Muczne i Tarnawa Niżna
Myczkowce
Olszanica
Orelec
Prełuki
Rajskie
Rzepedź
Sękowiec i okolice
Serednie Małe
Smolnik nad Osławą
Solinka
Solina i okolice
- bieszczadzkie zapory
- rejsy po zalewie
- tajemnica zatoki
Stefkowa
Terka
Uherce Mineralne
Ustianowa
Ustrzyki Górne
Wetlina
Wola Matiaszowa
Wola Michowa
Wołosate
Zatwarnica
Zwierzyń

» Dawne wsie «

Balnica
Beniowa
Bukowiec
Caryńskie
Choceń
Dydiowa
Dźwiniacz Górny
Hulskie
Jawornik
Jaworzec
Kamionki
Krywe
Łokieć
Łopienka
- rys historyczny
- Chrystus Bieszczadzki
Rosolin
Ruskie
Sianki
Skorodne
Sokoliki
Sokołowa Wola
Tworylne
Tyskowa
Tarnawa Wyżna i Niżna
Zubeńsko
Żurawin

» Partnerzy «

Bieszczady

» Kapliczki | Kapliczka na przełęczy Hyrcza

Kapliczka na przełęczy Hyrcza.

Przy drodze z Tyskowej do Łopienki stoi sobie samotnie murowana kapliczka, zwana potocznie kapliczką na przełęczy Hyrcza. Dokładniej rzecz biorąc sama przełęcz (709m n.p.m) znajduje się ok. 220 metrów na północny-wschód od kapliczki.

Kapliczka na p. Hyrcza Kapliczka na przełęczy Hyrcza, rok 1958 (kliknij zdjęcie, aby powiększyć).
Więcej zdjeć Tyskowej, Łopienki i okolic z lat 50 XX wieku:
»» Bieszczady pół wieku temu
foto: J. Nawrot

Stojąca tu obecnie kaplica została zbudowana po I wojnie światowej, za sprawą Jerzego Gondora z pobliskiej Woli Górzańskiej. Wzniesiono ją na miejscu poprzedniej, która datuje się na XVIII wiek. Było to ostatnie miejsce odpoczynku pielgrzymów, zmierzających tędy do Łopienki. Administracyjnie teren ten należał jeszcze do Tyskowej, zatem można mówić również o kapliczce w Tyskowej. Do cerkwi w Łopience jest stąd ok. 20 minut marszu.

Tradycja odpustów w Łopience utrzymała się jeszcze w latach okupacji. Po 1941r. przy drodze prowadzącej od cerkwi w stronę przełęczy Hyrcza ustawiono 13 krzyży drewnianych, które tworzyły małą kalwarię. Ostatni z nich stał przy granicy z Tyskową. W czasie odpustów, trzy razy do roku, odprawiano tu drogę krzyżową. Ostatni odpust w Łopience odbył się w 1943r. W 1944r. przechodził tędy już front i nie było takiej możliwości. Więcej na temat odbywających się wówczas odpustów oraz samej Łopienki: » Cerkiew w Łopience oraz dzieje cudownego obrazu

Po II wojnie światowej kapliczka z wolna popadała w ruinę. Końcem lat 50 XXw., stała jeszcze w całości, wówczas w niezalesionym terenie, gontowy dach był już mocno zniszczony. W kolejnych latach popadała w coraz to większa ruinę, aż uległa całkowitemu zawaleniu.

W latach 90 kapliczka - podobnie jak wcześniej cerkiew w Łopience oraz kaplica grobowa - została wyremontowana za sprawą Zbigniewa Kaszuby oraz wielu wolontariuszy pracujących przu tych obiektach. Z. Kaszuba wspomina ten okres następująco:

Kapliczka na przełęczy Hyrcza Kapliczka na przełęczy Hyrcza, rok 2009.
foto: P. Szechyński

"Rok 1995 był także pierwszym rokiem odbudowy kapliczki na Hyrczy. Zaczęło się zupełnie niepozornie, od oczyszczenia ruin z krzewów tarniny, olchy i brzozy. Wojtek z Agnieszką, którzy w maju trafili na ten etap prac, zapewne nie przypuszczali, że odtąd rokrocznie będą przyjeżdżać do Łopienki. To zresztą charakterystyczne dla całej historii prac w Łopience: ludzie, którzy trafiali tu przypadkiem, zostawali dłużej, pomagając w odbudowie, a potem wracali w następnych latach. Czy sprawiała to atmosfera, czy magia miejsca, czy jakieś inne względy - nie wiadomo, lecz przypadki takie nie były odosobnione. Odsłonięte mury kapliczki musiały poczekać do następnego roku. Dopiero wtedy udało się zgromadzić fundusze i zebrać ekipę do pracy. Długo trwało także ustalanie wyglądu kapliczki. Na początku mieliśmy tylko pewne wyobrażenie na podstawie zarysu murów i relacji okolicznych mieszkańców. Nie wiadomo jednak było, ile okien miała kapliczka, czy w ogóle je miała i w jakim kształcie, czy były drzwi, jak wyglądał dach, jak wysokie byty mury itp., nie mówiąc już o wystroju wnętrza. Dopiero później, dzięki Bogusiowi, dotarło do nas powojenne zdjęcie kapliczki i mogliśmy nadać jej oryginalny kształt. Nie miało sensu codzienne dochodzenie na Hyrczę z Łopienki, więc na przełęczy rozbiliśmy obozowisko. Stanęły trzy namioty: Agnieszki, Włodka Bayera i mój, tylko Słoń uparcie dochodził do nas z bazy. Zbudowaliśmy też mini-wiatę, żeby było gdzie schronić się przed deszczem, i ulepiliśmy z gliny i kamieni mały piec, wokół którego skupiało się wieczorne życie. Żartowaliśmy, że to filia bazy w Łopience i będziemy pobierać opłaty za noclegi."

Kapliczka na przełęczy Hyrcza Kapliczka na przełęczy Hyrcza, rok 2009.
foto: P. Szechyński

"Odbudowa kapliczki przebiegła nadspodziewanie szybko. Mając doświadczenie z murowaniem kapliczki w Łopience, spodziewałem się, że i tu zajmie to dwa lata. Tymczasem mury stanęły w niespełna miesiąc. Czytelnik pomyśli może, że to nic wielkiego - wymurować ścianę długości ok. 15m i wysokości 2m. Ale sprawa nie była taka prosta. Już sam transport materiałów okazał się problemem.

Dowieźliśmy je samochodem do końca drogi w Tyskowej, ale dalej trzeba było zatrudnić zaprzęg konny. Biedny koń ustał już po trzecim kursie. Dobrze, że zdążył wwieźć najcięższe rzeczy: piasek, cement, wapno i część desek. Resztę wnosiliśmy na górę na plecach."

"W ciągu trzech tygodni mury były gotowe. Potem tempo znacznie osłabło. Nadszedł wrzesień i Wojtek z Agnieszką musieli wracać do pracy, a stawiania konstrukcji dachowej nie można było przyspieszyć. Najpierw trzeba było pozyskać drewno, ściągnąć je do kapliczki, okorować, potem ociosać z grubsza i zaimpregnować. Potem powycinać poszczególne elementy, wyciąć zamki i dopasować do siebie na ziemi. Mimo to każdy element po kilkakroć wciągaliśmy na górę i z powrotem na dół, bo wciąż nie pasował, jak należy. Staraliśmy się uzyskać kształt kapliczki jak najbardziej zbliżony do pierwotnego. Od razu było wiadomo, że nie da się tego zrobić, dysponując jednym tylko zdjęciem. Nie mogliśmy na przykład stwierdzić, czy kapliczka miała wieżyczkę, czy nie, gdyż na fotografii była ucięta górna część dachu. Trzeba było się na coś zdecydować. Przez analogię do kapliczki w Łopience postanowiliśmy zrobić małą wieżyczkę. Dziś muszę stwierdzić, że była to słuszna decyzja, chociaż kapliczka lepiej by się prezentowała, gdyby krokwie były krótsze o 20-30 cm. Może następnym razem, gdy zajdzie potrzeba naprawy dachu, ktoś ten błąd skoryguje?"

Kapliczka na przełęczy Hyrcza Kapliczka na przełęczy Hyrcza, rok 2009.
foto: P. Szechyński

"Później (rok 1997 - przyp. P.S) przenieśliśmy się na górę na Hyrczę. Tutaj czekało więcej pracy. Trzeba było zastąpić prowizoryczne pokrycie dachu gontami, dorobić konstrukcję nośną przyczółkowego dachu nad przedsionkiem i oszalować szczyt, żeby deszcz i śnieg nie zacinały do środka. Znowu zmienił się skład ekipy - Wojtka i Agnieszkę zastąpili Boguś, Michał, Kasia i Iwona. Tak jak w poprzednich latach borykaliśmy się z różnymi problemami. Najpierw transport. Złożone na strychu cerkwi gonty trzeba było dostarczyć na przełęcz, to samo było z deskami i całym sprzętem. Na szczęście w pobliżu odbywała się zrywka drzewa i przy pomocy ciągnika wwieźliśmy wszystko na górę. Tu okazało się, że beczka, w której przedtem impregnowaliśmy gonty, jest dziurawa. W sukurs przyszli nam węglarze wypalający drewno w Tyskowej, którzy ofiarowali nam beczkę dużo większą od starej. To jednak nie wszystko. Pomyłka w obliczeniach spowodowała, że kupiliśmy za mało gontów na potrójne krycie. W związku z tym postanowiliśmy pozostawić pod spodem dotychczasowe pokrycie z papy jako dodatkowe zabezpieczenie na wypadek gdyby woda przeciekała przez podwójną tylko warstwę gontów. Potem okazało się, że listew pod gonty nie można przybić bezpośrednio do dachu, gdyż tamowałyby odpływ wody. Zgodnie ze regułami sztuki trzeba było przybić najpierw pionowe kontrłaty. Spowodowało to, że dach urósł o ok. 15cm i zmieniły się trochę proporcje kapliczki. Rok 1997 był rokiem wyborów parlamentarnych i wszyscy wracali do domów na głosowanie. Tylko ja przewidująco wyrobiłem sobie glejt na głosowanie poza miejscem zamieszkania. Do końca prac nie pozostało już wiele, ale dla jednej osoby oznaczałoby to kilka tygodni. Wracając z wyborów, wstąpiłem więc do znajomych w Stężnicy i udało mi się namówić do pomocy dwóch młodych ludzi: Andrzeja i Ryśka. Ponieważ uczęszczali oni do szkoły, ustaliliśmy dość skomplikowany grafik dyżurów, aby codziennie przynajmniej jeden z nich był na miejscu choćby przez pół dnia. Pamiętam, że parę razy przyjeżdżali razem mówiąc, że odwołano jakieś warsztaty - podejrzewam, że po prostu urywali się ze szkoły. Dzięki ich pomocy jeszcze przed jesiennymi szarugami dach został ukończony. Równoległe prowadzenie prac przy dwóch kapliczkach okazało się kłopotliwe i stresujące. Dlatego w 1998 r. postanowiliśmy skoncentrować się na jednej kapliczce, tej przy cerkwi.

Kapliczka na przełęczy Hyrcza Kapliczka na przełęczy Hyrcza, wnętrze, rok 2009.
foto: P. Szechyński

[...] Żeby nie było zbytniej monotonii, w 1999 r. kolej przyszła na kapliczkę na Hyrczy. Mijały właśnie dwa lata od jej zadaszenia. Można więc było przyjąć, że mury dostatecznie wyschły, żeby je otynkować. Do nowej ekipy, której trzon stanowili Wojtek i Agnieszka, dołączył Mariusz z Bogusią oraz wspierający nas przez pewien czas Tadeusz i Kacper. Jak zwykle pierwszą sprawą było wwiezienie materiałów. W piątek po południu, bo tak wypadło, trudno znaleźć kogoś chętnego. Dopiero p. Antosz stwierdził, że z chęcią zobaczy kapliczkę. Szczęśliwie dysponował terenowym starem z napędem na dwie osie, a i tak po niedawnych deszczach i przy koleinach powstałych przy zrywce drewna z ledwością wjechaliśmy na górę. Do samej kapliczki dotarliśmy przy użyciu wyciągarki. Niestety, wapno do tynkowania było po drugiej stronie przełęczy - w Łopience. Kierowca nie dał się już namówić na drobną samochodową wycieczkę do cerkwi i z powrotem. Pewnie miał rację, bo było naprawdę ślisko i zaczynało się ściemniać, ale nie uśmiechało się nam dźwigać prawie pół tony wapna z Łopienki na przełęcz. Kiedy zastanawialiśmy się, co zrobić z tym fantem, p. Antosz znowu wybawił nas z kłopotu, proponując, że może osobowym autem z przyczepką przewieźć wapno okrężną drogą do Tyskowej. Co prawda nie na przełęcz, ale zawsze o niebo bliżej niż z Łopienki. Lepszy rydz niż nic - skwapliwie się zgodziliśmy, i w efekcie praca zaczęła się od wnoszenia wapna na Hyrczę. Trochę może na ten temat powiedzieć Mariusz, który ambitnie wybrał największy worek."

Kapliczka na przełęczy Hyrcza Kapliczka na przełęczy Hyrcza, wnętrze, rok 2009.
foto: P. Szechyński

"Potem wszystko poszło jak z płatka. Tak jak poprzednio, każdy sam znalazł sobie właściwe miejsce. Tadeusz obsadzał drzwi, ja z Wojtkiem tynkowaliśmy, Kacper i Mariusz nosili wodę i piasek, w czym dzielnie sekundowały im dziewczyny. Zaprawę wyrabialiśmy razem. Tutaj uchylę rąbka tajemnicy - zgodnie z dawnymi zwyczajami zaprawę wzbogaciliśmy kurzymi białkami (co zostało wypraktykowane z bardzo dobrym efektem rok wcześniej na absydzie w cerkwi). Koniec prac murarskich zbiegł się z terminem wyjazdu całej ekipy. Traf chciał, że właśnie wtedy pojawił się Wiesiek, który skończył prace na wypale i z chęcią przystał na propozycję pozostania na Hyrczy. Dzięki temu dokończyliśmy praktycznie wszystkie prace w środku kapliczki - odeskowaliśmy sufit i ułożyliśmy kafelki na podłodze. Na koniec wyłożyliśmy kamieniami przedsionek - przydały się nawet najmniejsze kamienie, z takim mozołem wnoszone przez dziewczyny."

Pełny tekst wspomnień Z. Kaszuby oraz zdjęcia z obdudowy znajdują się w Płaju nr 22.

literatura:

Z. Kaszuba, PŁAJ nr 22
S. Orłowski, "Łopienka - dzieje cerkwi i kultu cudownego obrazu Matki Bożej Łopieńskiej".

» Praktyczne «

Kamera w Wetlinie
Kamera w Polańczyku

Noclegi
Schroniska
Schroniska PTSM
Studenckie bazy namiotowe
Harcerskie bazy i hoteliki
Mapy Bieszczadów - recenzje
Mapy wycinkowe - recenzje
Mapa Bieszczady online
Przewodniki
Aktualności wydawnicze
Szlaki turystyczne
Czasy przejść
Ścieżki przyrodnicze
Bieszcz. Centrum Nordic Walking
Z psem w Bieszczady
Jazdy konne
Wyciągi narciarskie
Jaskinie
Muzea
Regulamin BdPN
Punkty kasowe BdPN
Informacja turystyczna
Kolejka wąskotorowa
- wrażenia z jazdy
- rozkład jazdy kolejki
Przewodnicy
Przewoźnicy (Bus)
Służba zdrowia
Przejścia graniczne
Tabory doliną Osławy
Bieszczadzkie szybowiska
Geocaching Zdjęcie satelitarne
Spływ Sanem

» Warto wiedzieć «

Trochę historii
Podział (granice)
Losy bieszczadzkiej ludności
Różne plany rozwoju
Ukraińska Powstańcza Armia
K.Wojtyła w Bieszczadach
Nie tylko Wysokie
Bieszczady pół wieku temu
Sieć wodna
Fauna Bieszczadów
Flora Bieszczadów
Karpackie niebo
Ikonostas
O ikonie słów kilka
Wypał węgla drzewnego
Sery w Bieszczadach
Bieszczady w filmie
Polowanie w Bieszczadach
Na wyniosłych połoninach BdPN
Niespodzianki pomników przyrody

» Cerkwie i cmentarze «

Cerkwie drewniane w Bieszczadach
Cerkwie murowane
Dawne cmentarze, cerkwie i miejsca po cerkwiach
Kapliczki w Bieszczadach

Cmentarze wojskowe w Komańczy
Cmentarz wojskowy w Lesku
Kirkut w Lutowiskach
Kirkut w Ustrzykach Dolnych
Kirkut w Woli Michowej
Kirkut w Baligrodzie
Cmentarze ewangelickie Bandrów i Stebnik (Steinfels); cm. gr.kat. w Stebniku
Obelisk UPA

» Wyprawy piesze «

Bukowiec - Sianki - Źródła Sanu
Tarnawa Niżna - Dźwiniacz G.
Tarnica z Wołosatego
Halicz z Wołosatego
Krzemień
Bukowe Berdo z Mucznego
Połonina Caryńska
Połonina Wetlińska
Smerek z Zatwarnicy
Mała i Wielka Rawka
Chryszczata
Łopiennik
Dwernik-Kamień
Jasło i Okraglik
Cisna - Jasło - Smerek
Opołonek i Kińczyk Bukowski z Negrylowa
Przysłup Caryński z Bereżek
Korbania z Bukowca
Korbania z Tyskowej
Suliła
Tworylne i Krywe z Rajskiego
Przysłup - Krywe
Tyskowa i Radziejowa ze Stężnicy
Do Balnicy z Woli Michowej
Z Balnicy do Osadnego
Do Solinki z Żubraczego
Jodła k.Pszczelin - opis ścieżki
Holica z Ustianowej - ścieżka
Hylaty - ścieżka hist-przyrodnicza
Huczwice - ścieżka geologiczna
Komańcza - ścieżka dydaktyczna
Jawornik - ścieżka
Bukowy Dwór - ścieżka przyrodnicza
Zwierzyń - Myczków, szlakiem zielonym
Po ekomuzeum w krainie bobrów
Dolina Potoku Zwór

» Warto zobaczyć «

Wodospady i kaskady
Młyn w Hulskiem
Sine Wiry
Jeziorka Duszatyńskie
Jeziorko Bobrowe
Grota w Rosolinie
Rezerwat "Hulskie"
Rezerwat "Gołoborze"
Rezerwat "Przełom Osławy"
Torfowisko "Wołosate"
Dziewiętnastka; pkt. widokowy
Przełęcz Wyżna; pkt. widokowy
Most wiszący w Dwerniczku
XIX-wieczny most kolejki
Radoszyckie źródełko
- legenda o radoszyckim źródełku
Kamień leski
Skałki Myczkowieckie
CKE Myczkowce; miniatury cerkwi
Sanktuarium w Jasieniu
Klasztor w Zagórzu
Nowe pomniki przyrody w dolinie Osławy i Kalniczki
Mini-zoo w Lisznej i Myczkowcach
Nowe rezerwaty
Osobliwości rezerwatów
Góry Słonne
Góry Słonne; pkt. widokowy
Rezerwaty Gór Słonnych
Ekomuzeum Hołe
Pomnik Tołhaja
Park miejski w Sanoku
MBL Sanok

» Rowerem «

Trasy rowerowe

» Samochodem «

Trasy samochodowe
Stan dróg w Bieszczadach
Parkingi

» Reportaże / imprezy «

Reportaże bieszczadzkie


» Rozmaitości «

Piekiełko w Dwerniku
Galeria Barak w Czarnej
Dom jakich już nie ma
Zdzisław Pękalski
R. Szociński - Wiatrem z połonin
Z. Beksiński - artysta z Sanoka
Ekomuzeum - co to jest?
Ostatnia salwa drewnianej artylerii, czyli o bitwie pod Komańczą
Spłoneła Chatka pod Obnogą
Zagubieni w górach - Łopienka lat 70/80

» Słowacja i Ukraina «

Zalew Starina (Słowacja)

Projekt Rozłucz
Jasienica Zamkowa
Stara Sól
Bieszczady Wschodnie - relacja z wyjazdu 2005
Czarnohora, relacja z wyjazdu 2006

Mapa serwisu
Polityka prywatności


© Twoje Bieszczady / Bieszczady Serwis 2001-2012
Twoje Bieszczadyon