Przez most wiszący na "Połoninkę".
Oprócz "wysokich" gór okrytych połoninami, miejsc popularnych i oklepanych, które
koniecznie trzeba odwiedzić są w Bieszczadach miejsca spokojniejsze, mniej znane, na
które warto czasem rzucić okiem.

Wiszący most-kładka nad Sanem.
foto: Piotr Szechyński
Miejsc takich jest setki a wiele czeka jeszcze na odkrycie - to najczęściej
my sami decydujemy o ich walorach, bądź to polecając je innym, bądź zapominając bezpowrotnie jako
nic ciekawego.
Jednym z takich malowniczych terenów są niewysokie wzgórza pnące się ponad Sanem, na
jego lewym (orograficznie) brzegu, pomiędzy Dwerniczkiem a Procisnem. Kierując się od
skrzyżowania trasy obwodnicy na Zatwarnicę, dostrzegamy po lewej stronie coś co na
pierwszy rzut oka wydaje się być wieżą obserwacyjną, np. wojskową lub przeciwpożarową -
w rzeczywistości jest to zwieńczenie wiszącego mostu-kładki, który został niegdyś
przerzucony przez San ze względu na urzędujących po drugiej stronie rzeki harcerzy.

Brama stanicy ZHP Sosnowiec.
foto: Piotr Szechyński
Na wysokości mostu odchodzi od szosy wąska dróżka gruntowa w lewo - aby dojść do mostu
tu należy się udać (w stronę przeciwną biegnie szlak konny), sam most jest z szosy
niewidoczny, zarówno jego dolną część jak i sam San zasłaniają drzewa i przybrzeżne
zarośla.
Po 200m spacerku docieramy w pobliże mostu. Jak widać z bliska jest to dość wąska
kładka, jednak imponującej wysokości i długości jak na te warunki i potrzeby. Z mostu
ładny widok na bieg Sanu, w dole biegu rzeki niewielka wysepka przed jego zakolem.
Przechodzimy most.
Tuż za nim ścieżka skręca w prawo. Należy przejść nią kilkadziesiąt metrów, po chwili
ukaże się brama stanicy harcerskiej - jest to stanica ZHP Sosnowiec. Po przejściu bramy
docieramy na niewielka polankę na której mieści się (w sezonie) obóz harcerzy. Skręcamy
w lewo na polankę i po kilkunastu metrach szukamy również po lewej stronie szerokiej
ścieżki pnącej się do góry - będzie ona biegła równolegle do ścieżki, którą tu
dotarliśmy, zatem należy zrobić zwrot o 180 stopni. Ścieżka wchodzi do lasu stromo po
górę.

"Połoninka".
foto: Piotr Szechyński
Po przejściu ok. 200m (nawet kilka dni po opadach spore błoto, ślisko) wychodzimy na
łąkę. Wzgórze to zostało ochrzczone przez harcerzy "Połoninką" - rzeczywiście do złudzenia
przypomina coś w rodzaju zaliczki na połoninę. Na wprost malowniczy widok na Smolnik
oraz fragment Procisnego. Szukamy ledwie widocznej drogi polnej i schodzimy do
widocznego w oddali "skrzyżowania" na przełączce - tu maszerujemy lekko w prawo w
widoczną drogę polną prowadzącą do góry. W oddali widać niewielki szałas. Powinien on
stać się naszym punktem docelowym - dalej droga wchodzi do lasu oraz zaczyna się teren
prywatny na którym latem wyraźnie ktoś urzęduje.
Widoki przy dobrej pogodzie doskonałe. Można podziwiać stąd zarówno Dwerniczek (rzuca
się w oczy zwłaszcza najbardziej charakterystyczny budynek w Dwerniczku, ogrodzony
wysokim murem - to tzw. "Disneyland"), patrząc na niego "z góry", jak i Smolnik, Procisne oraz pasmo Otrytu na
północy i m.in. wzgórza Czereśnia i Czereszenka na wschodzie. Doskonale widać również
maszt i strażnicę Straży Granicznej w Stuposianach a przy bardzo dobrej widoczności
fragment wyższych partii Bieszczadów.
Czas dojścia: do 45minut. W sezonie warto pamiętać, że część "trasy" przebiega przez
teren harcerzy.
Na zdjęciach od lewej: San z mostu, most-kładka, zwieńczenie mostu,
most-kładka, widok na most wiszący z "Połoninki", widok na Dwerniczek, "Połoninka".
dolny rząd: widok w kierunku Stuposian, widok w stronę Procisnego,
"Disneyland" - chałupa nie-bojkowska w Dwerniczku - widok z "Połoninki" (zoom).
tekst oraz zdjęcia:
Piotr Szechyński