|
...Twoje Bieszczady - serwis dla wszystkich którym Bieszczady w duszy grają...
home
- aktualności
- forum
- noclegi
- oferty noclegowe
- schroniska
- zdjęcia
- reportaże
- rower
- cmentarze
- cerkwie
- konie
- księgarnia
Polecamy:
Baligród i okolice Bóbrka Buk k.Terki Bystre k.Czarnej Cisna i okolice Czarna i okolice Daszówka Duszatyn Glinne Jankowce Kalnica k.Baligrodu Komańcza i okolice - Mogiła - legenda - drewniany kościółek - klasztor Nazaretanek Lutowiska Łupków Mików Muczne i Tarnawa Niżna Myczkowce Olszanica Orelec Prełuki Rajskie Rzepedź Sękowiec i okolice Serednie Małe Smolnik nad Osławą Solinka Solina i okolice - bieszczadzkie zapory - rejsy po zalewie - tajemnica zatoki Stefkowa Terka Uherce Mineralne Ustianowa Ustrzyki Górne Wetlina Wola Matiaszowa Wola Michowa Wołosate Zatwarnica Zwierzyń Balnica Beniowa Bukowiec Caryńskie Choceń Dydiowa Dźwiniacz Górny Hulskie Jawornik Jaworzec Kamionki Krywe Łokieć Łopienka - rys historyczny - Chrystus Bieszczadzki Rosolin Ruskie Sianki Skorodne Sokoliki Sokołowa Wola Tworylne Tyskowa Tarnawa Wyżna i Niżna Zubeńsko Żurawin Bieszczady Komu zabije dzwon?
Znane już jest pochodzenie wielkiego dzwonu odnalezionego przez Marka Gosztyłę z Radoszyc i odkopanego 24 kwietnia 2006r. na terenie Balnicy. Nie potwierdziły się pierwsze przypuszczenia, iż dzwon pochodzi z XIXw.
Dzwon bezpośrednio po wydobyciu.foto: Z. Mazur Pracownicy MBL w Sanoku słusznie kontaktując się z renomowaną ludwisarnią Felczyńskich w Przemyślu mieli nadzieję, iż uda się w ten sposób zdobyć informacje na jego temat. Okazało się to strzałem w przysłowiową "dziesiątkę". Ludwisarnia Felczyńskich została założona w roku 1808 w Kałuszu przez Michała Felczyńskiego (1788-1883). Fach przechodził z pokolenia na pokolenie. Jego syn, również Michał, kontynuował pracę ojca, aby i jego syn Franciszek, mógł przejąć warsztat i nie sprawił zawodu klientom, którzy zaufali znanej już wówczas szeroko firmie. Synowie Franciszka - Ludwik, Michał, Kajetan i Jan - także zostali ludwisarzami. Z kolei syn Jana - Tadeusz - jako najzdolniejszy odlewnik podjął się zadania założenia i uruchomienia pierwszej na Śląsku ludwisarni Felczyńskich - w Taciszowie k/Gliwic. Pod tym właśnie historycznym szyldem syn jego, Zbigniew, wnuk Jana w Taciszowie kontynuuje prace ojca. Natomiast Jan Felczyński postanowił reaktywować firmę w Przemyślu co stało się w roku 1948. W roku 1998 odlewnia obchodziła 50 lecie istnienia (po reaktywacji).
Dzwon bezpośrednio po wydobyciu.foto: Z. Mazur Doświadczeni pracownicy na podstawie zdjęć i wymiarów (330cm obwodu, 105cm średnicy i 625kg wagi) oraz na podstawie archiwów firmy szybko ustalili, że został on wykonany właśnie przez odlewnię Felczyńskich w roku 1920 (lub był wykonywany w latach 1920-27). Firma sprzedała go siedem lat później - miał on podobno trafić bezpośrednio na wystawę we Francji i w tym celu został odlany, skąd - po jej zakończeniu - wrócił do Przemyśla i został sprzedany ponownie. Niestety prawdopodobnie nie wiadomo komu został sprzedany, co zapewne wyjaśniłoby jego przeznaczenie w Balnicy. Znajdujące się na korpusie dzwonu bogate zdobienia nie pozwalają również jednoznacznie stwierdzić przez wyznawców jakiego obrządku był używany. Z dużym prawdopodobieństwem można jednak przyjąć, że służył on cerkwi greckokatolickiej. Unici stanowili znakomitą większość na tym terenie w ówczesnych latach. W roku 1921 w Balnicy mieszkało 426 grekokatolików, 33 wiernych rzymskokatolickich oraz 11 Żydów na 470 mieszkańców ogółem co daje 90,6%. Prawosławie w tym rejonie praktycznie nie występowało w tym okresie. Trudno zatem przypuszczać aby niewielką liczebnie grupę rzymskich katolików stać było na zapewne bardzo kosztowny dzwon o takich gabarytach, ale nie można tego całkowicie wykluczyć, gdyż mogł stanowić on np. dar. Rozmiary i ciężar dzwonu sugerują, że wisiał on prawdopodobnie na dzwonnicy o konstrukcji słupowej a taka była m.in. w Balnicy. Nie stosowano do tego dzwonnic parawanowych. Aby utrzymać tak ciężki dzwon podczas pracy, dzwonnica tego typu musiałaby być ogromnych gabarytów. Wielkość i ciężar dzwonu są również argumentem przemawiającym za tym, że zanim został zakopany służył mieszkańcom Balnicy, trudno bowiem przypuszczać aby udało się go tu przetransportować z innej wsi w celu ukrycia - byłaby to ciężka i trudna do zrealizowania w tamtych warunkach praca. Zakopywanie dzwonów i cenniejszych zabytków, których z różnych przyczyn nie udałoby się niepostrzeżenie wywieźć było dość powszechne w latach 1939-1947. Chowano je zarówno przez Niemcami jak i Armią Radziecką ale również Wojskiem Polskim. Zakopanie dzwonu w znanym tylko wybranym osobom miejscu, było niemal 100% gwarancją że nie trafi on w niepowołane ręce. Trudno natomiast zgodzić się z przewijająca się tu i ówdzie teorią, że zakopywano również po to, aby nikomu już nigdy nie służył. Jeżeli dzwon zakopany został przed Niemcami (na co wskazują świadkowie) na początku lat czterdziestych to dokonano tego zapewne na "przeczekanie". Wojna nie mogła toczyć się bez końca. Rozsądny człowiek zakopując "skarb" robiłby to zapewne w nadziei, że skorzysta z niego gdy minie zagrożenie - cokolwiek by nim było. Podobnie rzecz miałaby się gdyby dzwon zakopywano przed władzą ludową - co jednak wydaje się nie znajdować potwierdzenia i są to rozważania czysto teoretyczne. Nikt nie mógł wiedzieć jak potoczą się losy tej ziemi po wysiedleniach: kiedy będzie mógł wrócić i czy w ogóle będzie mógł wrócić. Być może wkrótce dzwon opowie o sobie nieco więcej, być może znajda się świadkowie, którzy zapamiętali nieznane dotychczas szczegóły. Najbardziej w tej chwili istotne wydaje się to, że dzwon nie dostał się w niepowołane ręce - otoczka wydobycia dzwonu i jego ewentualne dalsze losy to osobna, miejscami nieco zabawna sprawa. Jako pierwsza o wydobyciu dzwonu poinformowała lokalna stacja telewizyjna oraz jedna z gazet- 25.04.2006 - dzień po akcji jego wydobycia. Różnica w przekazie polegała na lokalizacji gdzie znajdował się dzwon. Telewizja bez ogródek wskazała Balnicę, gazeta mówiła o okolicach Woli Michowej a w kolejnych dniach media miejsce określały nawet jako "wieś pod Komańczą". Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku bardzo zależało na niepodawaniu miejsca skąd wykopano dzwon. Telewizja została zatem ukarana nie wpuszczeniem na teren skansenu i niemożliwością sfilmowania znaleziska. Natychmiast po obejrzeniu materiału dzwonię do Wojtka Gosztyły z Woli Michowej: - Dzwon Ci pod nosem wykopali, wiesz coś o tym? Po długim namyśle również podajemy nazwę wsi i jako jedyni umieszczamy fotoreportaż z jego wydobycia na stronie www.komancza.info. Argumentem przemawiającym przeciw podaniu nazwy był zbliżający się właśnie długi weekend, który rzekomo ściągnąłby rzesze poszukiwaczy w te strony. Czy aby na pewno? Musztarda po obiedzie. Poszukiwacze przemierzają Bieszczady od dawna. Nie jest tajemnicą, że tereny te kryją jeszcze mnóstwo pamiątek większego i mniejszego kalibru co zachęca do poszukiwań. Osoby trudniące się poszukiwaniem pamiątek z ziemi można podzielić (w dużym uproszczeniu) na dwie grupy: pasjonaci regionu z ogromną wiedzą merytoryczną dla których każdy odnaleziony przedmiot stanowi "świętość" i nigdy świadomie nie dopuściliby do jego zniszczenia oraz zwykli zbieracze dla których każdy znaleziony "fant" jest wart tyle ile waży pomnożone przez aktualną cenę złomu w skupie. Ci drudzy bez skrupułów zapewne przetopiliby np. dzwon z Balnicy i sprzedali na złom gdyby tylko go znaleźli i dali radę to zrobić. Głównymi "łupami" jednych jak i drugich są jednak głównie militaria, gdyż o nie tu najłatwiej. Obie grupy od "długich weekendów" trzymają się zazwyczaj z daleka - zapewne nikt z nich nie marzy o tłumach przypadkowych świadków i ciekawskich, kolejni zatem pojawią się zapewne dopiero po nim - do tego czasu lokalizacja i tak wypłynęłaby, niczego nie da się zbyt długo utrzymać w tajemnicy. Ogólnie natomiast wystarczy średnia umiejętność posługiwania się internetem aby dowiedzieć się gdzie i co część z nich znalazła oraz gdzie ewentualnie będą szukać kolejnym razem. Ci bardziej ostrożni są jednak znacznie mniej zauważalni. Rozstrząsanie motywów i zastanawianie się nad skutkami powyższych działań większego sensu w obecnym stanie prawnym nie ma. Poszukiwali i będą poszukiwać. Natomiast to, co stanie się ze znalezionymi przedmiotami zależy głównie od państwa. W obecnym stanie prawnym wszystko co znajduje się w ziemi należy do państwa i państwu powinno zostać oddane. Zapewne jest to średnia zachęta - w dzisiejszych czasach wyłącznie satysfakcją trudno mobilizować do działania. Obiecankami również - zapewne gdyby osoby, które wskazały miejsce ukrycia słynnych już dzwonów z Lutowisk wiedziały jaki los je czeka, dzwony te do dziś spoczywałyby w bezpiecznym miejscu czekając na lepsze czasy. Jeżeli dla państwa przedmioty znajdujące się w ziemi stanowią wartość historyczną, kulturową, powinno być go stać na zachęcenie zbieraczy do sprzedania (tak, tak) cennych dla niego pamiątek. Czymże w końcu byłoby wygospodarowanie pewnej sumy mocno rozłożonej w czasie podobnie jak w czasie rozłożone jest wydobywanie kolejnych pamiątek w porównaniu np. do wyłożenia lekką rączką 20mln na jedną ze świątyń w kraju? W jednym z portali regionalnych można przeczytać, że MBL być może przeznaczy pewną kwotę pieniędzy na odkupywanie od zbieraczy co cenniejszych znalezisk. Cel szczytny, otoczka jednak może przynieść skutek wręcz odwrotny. Robienie tego pod szyldem "złodziejowi jest obojętne komu sprzeda skradziony towar" - gdyż taki wydźwięk można wyczytać z owej "zachęty" - wydaje się pomysłem co najmniej kontrowersyjnym. W końcu nikt nie chce być złodziejem - nawet złodziej... Bieszczadzkie lasy kryją jeszcze wiele dzwonów, wiele innych cennych pamiątek, które z czasem będą "wypływać" - głównie od państwa zależy gdzie ostatecznie "dopłyną". Wydaje się również że to nie znalazca ma decydować o tym czy znaleziony przedmiot jest już na tyle cenny że można go odnieść do skansenu czy też jeszcze nie. A jeśli nie, to co? Zabiorą, zwymyślają, przepędzą? Każda rzecz stanowiąca pamiątkę kultury powinna być cenna a różnić się powinny jedynie kwotą, jaką państwo zechce za nią zapłacić - inaczej trudno liczyć na szerszy odzew. Pozostaje pytanie, choć wydaje się być ono już mocno retoryczne: co dalej z dzwonem? Skrzętnie pomijano jak do tej pory fakt, że zainteresowani nim są mieszkańcy Woli Michowej, podając że ludzie z okolicznych wsi są za umieszczeniem dzwonu w skansenie - być może tu tkwi część tajemnicy i pośpiechu w jakim wywieziono go do Sanoka, zawsze mógł znaleźć się ktoś, kto próbowałby to utrudnić. Tymczasem w Woli Michowej powstaje właśnie nowy kościół rzymskokatolicki, który stanowić będzie filię parafii w Nowym Łupkowie. Jego wierni chętnie widzieliby balnicki dzwon na przykościelnej dzwonnicy, którą zapewne wybudowaliby w tym celu, gdzie służyłby nadal niedaleko od miejsca pierwotnego przeznaczenia. Tu z pewnością żyłby nadal rozbrzmiewając podczas każdego nabożeństwa. Ostatnio w temacie dzwonu z Balnicy często powtarza się piękne zdanie: "Aby znów dzwony górom grały". Póki co, nic nie wiadomo, aby dyrekcja MBL przymierzała się do przeniesienia jakichś gór do skansenu. Będzie on tam zatem z dużym prawdopodobieństwem martwym eksponatem, dzwoniącym od okazji do okazji i tylko dla wybranych. Skansenowi sanockiemu dzwon należy się jak najbardziej, zwłaszcza że do tej pory nie posiadał żadnego. Niekoniecznie musi to być ten dzwon a już na pewno nie muszą to być wszystkie kolejne, których pojawienie się jest zapewne tylko kwestią czasu.
Fotoreportaż z odkopania dzwonu: » Dzwon z Balnicy Kamera w Wetlinie Kamera w Polańczyku Noclegi Schroniska Schroniska PTSM Studenckie bazy namiotowe Harcerskie bazy i hoteliki Mapy Bieszczadów - recenzje Mapy wycinkowe - recenzje Mapa Bieszczady online Przewodniki Aktualności wydawnicze Szlaki turystyczne Czasy przejść Ścieżki przyrodnicze Bieszcz. Centrum Nordic Walking Z psem w Bieszczady Jazdy konne Wyciągi narciarskie Jaskinie Muzea Regulamin BdPN Punkty kasowe BdPN Informacja turystyczna Kolejka wąskotorowa - wrażenia z jazdy - rozkład jazdy kolejki Przewodnicy Przewoźnicy (Bus) Służba zdrowia Przejścia graniczne Tabory doliną Osławy Bieszczadzkie szybowiska Geocaching Zdjęcie satelitarne Spływ Sanem Trochę historii Podział (granice) Losy bieszczadzkiej ludności Różne plany rozwoju Ukraińska Powstańcza Armia K.Wojtyła w Bieszczadach Nie tylko Wysokie Bieszczady pół wieku temu Sieć wodna Fauna Bieszczadów Flora Bieszczadów Karpackie niebo Ikonostas O ikonie słów kilka Wypał węgla drzewnego Sery w Bieszczadach Bieszczady w filmie Polowanie w Bieszczadach Na wyniosłych połoninach BdPN Niespodzianki pomników przyrody Cerkwie drewniane w Bieszczadach Cerkwie murowane Dawne cmentarze, cerkwie i miejsca po cerkwiach Kapliczki w Bieszczadach Cmentarze wojskowe w Komańczy Cmentarz wojskowy w Lesku Kirkut w Lutowiskach Kirkut w Ustrzykach Dolnych Kirkut w Woli Michowej Kirkut w Baligrodzie Cmentarze ewangelickie Bandrów i Stebnik (Steinfels); cm. gr.kat. w Stebniku Obelisk UPA Bukowiec - Sianki - Źródła Sanu Tarnawa Niżna - Dźwiniacz G. Tarnica z Wołosatego Halicz z Wołosatego Krzemień Bukowe Berdo z Mucznego Połonina Caryńska Połonina Wetlińska Smerek z Zatwarnicy Mała i Wielka Rawka Chryszczata Łopiennik Dwernik-Kamień Jasło i Okraglik Cisna - Jasło - Smerek Opołonek i Kińczyk Bukowski z Negrylowa Przysłup Caryński z Bereżek Korbania z Bukowca Korbania z Tyskowej Suliła Tworylne i Krywe z Rajskiego Przysłup - Krywe Tyskowa i Radziejowa ze Stężnicy Do Balnicy z Woli Michowej Z Balnicy do Osadnego Do Solinki z Żubraczego Jodła k.Pszczelin - opis ścieżki Holica z Ustianowej - ścieżka Hylaty - ścieżka hist-przyrodnicza Huczwice - ścieżka geologiczna Komańcza - ścieżka dydaktyczna Jawornik - ścieżka Bukowy Dwór - ścieżka przyrodnicza Zwierzyń - Myczków, szlakiem zielonym Po ekomuzeum w krainie bobrów Dolina Potoku Zwór Wodospady i kaskady Młyn w Hulskiem Sine Wiry Jeziorka Duszatyńskie Jeziorko Bobrowe Grota w Rosolinie Rezerwat "Hulskie" Rezerwat "Gołoborze" Rezerwat "Przełom Osławy" Torfowisko "Wołosate" Dziewiętnastka; pkt. widokowy Przełęcz Wyżna; pkt. widokowy Most wiszący w Dwerniczku XIX-wieczny most kolejki Radoszyckie źródełko - legenda o radoszyckim źródełku Kamień leski Koziniec kamieniołom Skałki Myczkowieckie CKE Myczkowce; miniatury cerkwi Sanktuarium w Jasieniu Klasztor w Zagórzu Nowe pomniki przyrody w dolinie Osławy i Kalniczki Mini-zoo w Lisznej i Myczkowcach Zagroda pokazowa żubrów Nowe rezerwaty Osobliwości rezerwatów Góry Słonne Góry Słonne; pkt. widokowy Rezerwaty Gór Słonnych Ekomuzeum Hołe Pomnik Tołhaja Park miejski w Sanoku MBL Sanok Trasy rowerowe Trasy samochodowe Stan dróg w Bieszczadach Parkingi Reportaże bieszczadzkie Piekiełko w Dwerniku Galeria Barak w Czarnej Dom jakich już nie ma Zdzisław Pękalski R. Szociński - Wiatrem z połonin Z. Beksiński - artysta z Sanoka Ekomuzeum - co to jest? Ostatnia salwa drewnianej artylerii, czyli o bitwie pod Komańczą Spłoneła Chatka pod Obnogą Zagubieni w górach - Łopienka lat 70/80 Zalew Starina (Słowacja) Projekt Rozłucz Jasienica Zamkowa Stara Sól Bieszczady Wschodnie - relacja z wyjazdu 2005 Czarnohora, relacja z wyjazdu 2006 Mapa serwisu Polityka prywatności |