Z psem w Bieszczady
Wielu turystów - z różnych przyczyn - przyjeżdża w Bieszczady ze swoimi czworonogimi
pupilami, którymi oczywiście są głównie psy. Warto przypomnieć kilka podstawowych informacji
potrzebnych do spokojnego spędzenia urlopu ze zwierzakiem.

Kąpiel w potoku Osławica. "Serwisowy" owczarek niemiecki Brus uwielbia bieszczadzkie
potoki
foto: P. Szechyński
Od pewnego już czasu, ale nie wszyscy jeszcze o tym wiedzą, zabronione jest
wprowadzanie psów na teren Bieszczadzkiego Parku Narodowego powyżej dolnej granicy
lasu oraz na szlaki turystyczne. Wymóg ten nakłada na Park ustawa o Ochronie Przyrody z
roku 2004, która w art.15 pkt.16 mówi:
Wprowadzanie psów na obszar parku dozwolone jest wyłącznie w obszarze ochrony
krajobrazowej. Zabrania się wprowadzania psów na szlaki turystyczne i ścieżki
przyrodnicze, za wyjątkiem odcinków prowadzących wzdłuż dróg publicznych.
Aktualny regulamin BdPN (2012) w pkt.2 mówi:
Wprowadzanie psów na obszar parku dozwolone jest wyłącznie w obszarze ochrony
krajobrazowej. Zabrania się wprowadzania psów na szlaki turystyczne, za wyjątkiem
odcinków prowadzących wzdłuż dróg publicznych.
Plan ochrony (projekt) dopuszczał jeszcze w roku 2005 możliwość wprowadzania psów w kilka
wyznaczonych przez dyrektora parku miejsc (były to m.in.: szlak żółty na Połoninę Wetlińską
czy ścieżka przyrodniczo-historyczna Bukowiec - Sianki. W roku 2006 zrezygnowano z tej
możliwości zasłaniając się ustawą (mimo że od 2004 roku jest ona niezmienna).

W Sękowcu
foto: P. Szechyński
Jak zatem widać z powyższego - o chodzeniu z psem po połoninach należy zapomnieć.
Zakaz ten, podobnie jak wiele innych, budzi liczne kontrowersje, nie mniej - na razie
obowiązuje.
Warto również pamiętać, że poza BdPN na terenie lasu oraz w miejscach publicznych
pies powinien być prowadzony na uwięzi (smycz, linka). W lasach - wbrew powszechnemu
przekonaniu - nie ma obowiązku prowadzenia psa dodatkowo w kagańcu.
Pamiętajmy że nie każdy lubi gdy podbiega do niego pies (choćby nie wiadomo jak
łagodny) celem obwąchania lub przywitania. Poza tym pies nie ma na czole napisane, że
jest łagodny i nieszkodliwy - a reakcje ludzi, zwłaszcza na większe psy bywają różne (od
zachwytu po ataki histerii) co może skończyć się nieprzyjemnościami lub "pyskówką".

Przy wodospadzie na Hylatym
foto: P. Szechyński
Sporo obiektów noclegowych chętnie przyjmuje czworonogi pod swój dach. Część
pobiera dodatkowe opłaty za pobyt psa, jednak jak na razie w wielu pobyt
psa jest bezpłatny. Koszt w obiektach płatnych waha się w granicach 5-20 zł/doba.
Rezerwując nocleg warto uprzedzić jakiej rasy będzie to pies.
Bywa tak, że pomimo iż w ofercie napisane jest standardowe: "możliwość przyjazdu ze
zwierzętami", właściciel ma na myśli coś niezbyt dużego :) Dlatego jeśli mamy zamiar
przyjechać z 70 kilogramowym pupilkiem, lepiej uprzedzić jaki to będzie pies, aby uniknąć
późniejszych nieporozumień. Niestety przybywa również obiektów, w których pies nie jest
mile widziany, ta tendencja rośnie.
Wychodząc w góry (w miejsca dozwolone) nie zapomnijmy zabrać psu wody, zwłaszcza w
gorące dni. Na wycieczki dolinami i w niższych, zalesionych partiach raczej jest to
zbędne ze względu na liczne potoki i źródełka występujące w terenie. Natomiast powyżej
granicy lasu zazwyczaj jest z tym problem. Należy również poważnie traktować możliwość
spotkania psa ze żmiją zygzakowatą. Dla niewielkiego, kilkukilogramowego pieska ukąszenie skończy się
zazwyczaj śmiercią.

Brus, okolice Rabego
foto: P. Szechyński

Brus, zima k. Stężnicy
foto: P. Szechyński
Zobacz także Bieszczady z psem - galeria zdjęć
Piotr Szechyński