|
...Twoje Bieszczady - serwis dla wszystkich którym Bieszczady w duszy grają...
home
- aktualności
- noclegi
- oferty noclegowe
- schroniska
- PTSM
- zdjęcia
- rower
- narty
- cmentarze
- bus
- jazdy konne
- księgarnia
- forum
Polecamy:
Baligród i okolice Bóbrka Buk k.Terki Bystre k.Czarnej Cisna i okolice Czarna i okolice Daszówka Glinne Jankowce Kalnica k.Baligrodu Komańcza i okolice - Mogiła - legenda - drewniany kościółek - klasztor Nazaretanek - Duszatyn - Łupków - Mików - Prełuki - Rzepedź - Smolnik nad Osławą Lutowiska Muczne i Tarnawa Niżna Myczkowce Olszanica Orelec Rajskie Sękowiec i okolice Serednie Małe Solina i okolice - bieszczadzkie zapory - rejsy po zalewie - tajemnica zatoki Stefkowa Terka Uherce Mineralne Ustrzyki Górne Wola Michowa Zatwarnica Zwierzyń Balnica Beniowa Bukowiec Caryńskie Choceń Dydiowa Dźwiniacz Górny Jawornik Jaworzec Kamionki Krywe Łokieć Łopienka - rys historyczny - Chrystus Bieszczadzki Ruskie Sianki Skorodne Sokoliki Tworylne Tyskowa Tarnawa Wyżna i Niżna Zubeńsko Żurawin Bieszczady Łupków.
Charakterystyka
Miejscowość Łupków położona jest na pograniczu Bieszczadów i Beskidu Niskiego, oddzielona od niego Przełęczą Łupkowską, która stanowi naturalną granicę Bieszczadów od tej strony, ciągnącą się na wschód, aż do Przełęczy Użockiej.
Nowy Łupków, widok od stacji PKP.foto: Piotr Szechyński
Pierwsze wzmianki o samej Przełęczy pochodzą już z roku 1231, kiedy to nazywano ją Wrotami Węgierskimi
(Worota Uhorskie). Mieszkający po stronie przeciwnej nazywali ją natomiast Bramą Ruską.
Przełęcz Łupkowska pełniła zatem rolę bramy, która najkrótszą drogą łączyla nasz kraj z
państwami naddunajskimi. Role taką spełniała blisko tysiąc lat, aż do roku 1945, kiedy nadeszły
zmiany, które jak na razie bezpowrotnie założyły na tych wrotach kłódkę. Obecne
działania wskazują jednak na to, iż tylko kwestią czasu jest przywrócenie tu
pełnego ruchu, zarówno turystycznego, jak i towarowego, co po części w chwili
obecnej ma już miejsce.
Stacja PKP Nowy Łupków.foto: Piotr Szechyński Do rozwoju i zaludnienia osady przyczyniły się przede wszystkim istniejąca tu linia kolejowa, zakład karny, oraz dawny pobliski PGR. Sporo zabudowań w samym Łupkowie to budynki tzw. popegeerowskie. Z ciekawszych zabytków warto wymienić drewnianą cerkiew parafialną Świętego Michała Archanioła, kóra została zbudowana wg różnych źródeł pomiędzy rokiem 1815, a 1821. Cerkiew ta została niemal doszczętnie zniszczona po roku 1947 (po akcji "Wisła"), a do czasów obecnych zachowała się kamienna podmurówka i krzyże żelazne zdobiące kiedyś zwieńczenia cerkwi. Obok cerkwi resztki dzwonnicy, oraz dawny » cmentarz w Łupkowie. W czasach obecnych Łupków stanowi na swój sposób dobrą bazę wypadową w Bieszczady. Przez miejscowość biegnie linia kolejowa z Zagórza na Słowację, oraz szlak turystyczny. Mowa oczywiście o szlaku niebieskim, zwanym też granicznym, który "wpada" tu z Beskidu Niskiego od Jaśliskiego Parku Krajobrazowego i wchodzi w teren Bieszczadów pomiędzy Przełęczą Łupkowską, a niewielką Przełęczą Przysłup (697m n.p.m) schodząc wprost do Nowego Łupkowa. W Nowym Łupkowie szlak biegnie drogą obok stacji PKP Nowy Łupków. W roku 2007 zmieniono jego bieg - obecnie biegnie do Łupkowa drogą szutrową i skręca w Łupkowie w stronę cmentarza i schroniska (przed zmianą biegł obok zakładu karnego do szosy Komańcza - Cisna i wracał do Zubeńska), skąd kieruje się do Zubeńska a dalej do granicy ze Słowacją pomiędzy Głębokim Wierchem, a Wysokim Groniem (905m n.p.m). Stąd biegnie cały czas wzdłuż granicy przez Stryb (1011m n.p.m), Rypi Wierch (po zmianie trasy szlak nie schodzi już jak dawniej do Roztok Górnych), Okrąglik (1101m n.p.m), Rabia Skałę (1199m n.p.m), Kremenaros (zbieg trzech granic) i dalej przez Wielką Rawkę (1304m n.p.m), Ustrzyki Górne, Przełęcz pod Tarnicą, Krzemień (1335m n.p.m), Bukowe Berdo, Magurę Stuposiańską, Dwernik i Otryt do Ustrzyk Dolnych i dalej. Tunel
Niewątpliwie jedna z większych ciekawostek Łupkowa jest tunel pod Przełęczą Łupkowską.
Tunel w Łupkowie.foto: Piotr Szechyński Zaczęło się tak:
Wylot na stronę słowacką.foto: Piotr Szechyński Ale po kolei: jak już wyżej wspomniano w czasie II wojny światowej tunel był dwukrotnie wysadzany. Najpierw w 1939r przez Polaków, następnie w 1944 roku przez wycofujących się Niemców. Magistrala ta miała istotne znaczenie dla Armii Radzieckiej, otrzymującej tą drogą zaopatrzenie i posiłki. Zapadła więc decyzja, aby tunel odbudować. Ponieważ pracy było sporo, a czas naglił, zrodził się pomysł, aby nie czekając na ukończenie prac przy odbudowie tunelu, ułożyc tory górą - nad tunelem. Aby tego dokonać, neleżało na odcinku paru kilometrów sforsować pasmo wzniesień przekraczających 600m n.p.m. Prace zaczęto od układania torów po płaskiej stronie w sąsiedztwie stacji Łupków. Szły one szerokim łukiem w górę, na sam szczyt grzbietu przełęczy, potem spadały na łeb i na szyję, w kierunku miejscowości Medzilaborce po stronie Słowackiej. Stromizna torów osiagała 45º.
Tunel od strony słowackiej.foto: Piotr Szechyński Mimo poważnego ryzyka znaleźli się kolejarze, którzy poprowadzili specyficzne transporty. Pod górę każdy wagon wyciagały 2 lokomotywy. Na grzbiecie, na względnie płaskim terenie, formowano skład pociągu. Zjazd pociągu po stromiźnie był także trudny. Jedne źródła podają, że skład zjeżdżał hamowany również przez 2 lokomotywy, kręcące z maksymalną prędkością w przeciwną stronę, inne że skład zjeżdżał w dół powstrzymywany wyłącznie siłą hamulców. Już pod koniec eksploatacji "piekielnego przejścia", zwanego przez żołnierzy "Pobiedą", wydarzyło się nieszczęście (przyjmując wersję hamowania siłą hamulców). Przeciążone hamulce nie wytrzymały naporu wagonów, skład nabrał pędu, wyskoczył z szyn i runął w dół. Zapaliły się zbiorniki z benzyną i wszystko stanęło w płomieniach. Zginęła cała obsługa + kilkunastu żołnierzy. Po tym wypadku zaprzestano używania "diabelskiej drogi" i dziś pozostały po niej tylko nikłe ślady w postaci zarośniętego krzakami i trawą nasypu. W 1946 roku odbudowano zawalony tunel i z tej okazji wmurowano po obu stronach pamiątkowe tablice. Otwór tunelu został obudowany wtedy od środka żelbetonowym pancerzem, przez co znacznie zmniejszył się otwór i siłą rzeczy można było ułożyć tylko jeden tor (zamiast wcześniejszych dwóch). Kiedy przestały jeździć tędy wojskowe eszelony i panerki,a sytuacja ustabilizowała się, zaprzestano uzyania tunelu i tego fragmentu linii kolejowej. Pogranicze bieszczadzkie było całkowicie wyludnione i słabo rozwinięte gospodarczo, nie miał więc kto jeździć i nie było co wozić. Tunel przegrodzono prowizorycznie deskami, które przetrwały do 1976 roku, kiedy przegrodę tę rozebrano. Po niezbędnym remoncie urządzeń kolejowych po obu stronach tunelu, uruchomiono kursy pociągów towarowych. Po roku 1981 ruch na tej trasie znów wstrzymano. Wznowiony został ponownie w roku 1996, dzięki uporowi i wytrwałości władz.
Stacja PKP Łupków.foto: Piotr Szechyński Od 1999 r. funkcjonuje tu pasażerskie kolejowe przejście graniczne na stronę słowacką; codziennie dwa pociągi jadą w każdą stronę. Być może zostanie tu utworzone połączenie z BKL (Bieszczadzką Kolejką Leśną), które z pewnością przyczyniło by się do wzrostu ruchu turystycznego w tym rejonie. Niegdyś kolejka wąskotorowa kursowała przez Łupkow regularnie, pokonując trasę z Rzepedzi do Majdanu. Torowisko pozostało, aczkolwiek niszczało z roku na rok coraz bardziej. Obecnie Fundacja BKL doprowadziła torowisko do stanu pozwalającego przypuszczać że wkrótce zostanie uruchomione połączenie z Wolą Michową - a docelowo z Majdanem.
Kolejowe przejście graniczne Łupków - Medzilaborce zostało utworzone w 1994 roku i
początkowo przeznaczone było tylko dla ruchu towarowego. W przejściu granicznym dokonywana była
odprawa pociągów towarowych z RP i Słowacji. Zakład Karny
Niewątpliwie w krajobraz Łupkowa wpisał się, doskonale widoczny ze znacznie wyżej położonej trasy Komańcza - Cisna Zakład Karny.
Zakład Karny.foto: Piotr Szechyński Zakład Karny w Łupkowie przeznaczony jest dla skazanych recydywistów mężczyzn odbywających karę pozbawienia wolności i do prowadzenia działalności resocjalizacyjnej. Łupkowskie więzienie powstało zarządzeniem nr 31/69/CZSW Ministra Sprawiedliwości z dnia 20.05.1969 roku z przekształcenia Oddziału Zewnętrznego w Łupkowie podległego Aresztowi Śledczemu w Sanoku.
Była to druga w kolejności po Zakładzie Karnym w Moszczańcu, powstałym w 1967r.,
samodzielna jednostka penitencjarna na terenie Bieszczadów i Beskidu Niskiego.
W początkowym okresie zakładowi karnemu podlegały oddziały zewnętrzne w Osławicy,
Smolniku i Woli Michowej. W to miejsce przejęto od Aresztu Śledczego w Sanoku oddziały
zewnętrzne w Kalnicy, Płonnej i Karlikowie. Poniżej rozmowa "Nie taki wilk straszny" z płk Bolesławem Czyżowiczem, emerytowanym dyrektorem Zakładu Karnego w Przemyślu, który wspomina okres swojej pracy w Łupkowie. Rozmawiała Jadwiga Cegielska z miesięcznika "Służba więzienna": Pierwsze szlify w zawodzie zdobywał Pan w Bieszczadach. Z wyboru czy konieczności? Do służby przyjąłem się w grudniu 1972 r. po wyjściu z wojska. Nie dostałem się na studia i nie wiedziałem, co ze sobą zrobić. Zaprosił mnie kolega z Łupkowa, abym zobaczył, jak pracuje się w więzieniu. Spodobało mi się. W Bieszczadach spędziłem prawie 7 lat. Bieszczady były wówczas zupełnie wyludnione.
Tak, po niektórych miejscowościach, jak np. Osławica, Żubeńsko czy Solinka leżąca
niedaleko Cisnej, pozostały jedynie zdziczałe drzewa owocowe, piwnice - ziemianki,
fundamenty po wypalonych budynkach, studnie i cmentarze porośnięte drzewami i trawą. W
innych mieszali ludzie, którzy przetrwali tam wojnę oraz napływowa ludność z centralnej
Polski. Jak wyglądał wówczas Zakład Karny w Łupkowie?
Na więzienie składał się jeden barak, w którym była świetlica, prowizoryczna
biblioteka, izba chorych i skazani. Latem rozstawiano namioty i barakowozy, które
czynne były do później jesieni. Nawet jak spadł śnieg, więźniowie nadal mieszkali w
namiotach, do których wstawiane były żeliwne piecyki. Pilnowali tej "kozy" całą noc,
aby nie wygasła. A jak radzili sobie funkcjonariusze?
W miejscu, gdzie obecnie znajduje się osiedle dla funkcjonariuszy, również stał barak i
kotłownia. Funkcjonariusze mieszkali tam z rodzinami, ale też ze... szczurami. One w
ogóle nie bały się ludzi. Jeden z kolegów palił światło całą noc, bo obawiał się, że
pogryzą w łóżeczkach dzieci. W zakładzie regały z żywnością stały na butelkach, aby po
szkle szczury nie mogły się wdrapać. Często niszczyły sorty mundurowe. Ilu było wówczas więźniów w Łupkowie?
W najlepszym okresie Łupków miał siedem Ozetów: w Kalnicy, Karlikowie, Woli Michowej,
Płonnej, Szczawnem, Osławicy i Smolniku - razem ponad 750 więźniów. Praca
resocjalizacyjna nie odbiegała poziomem od obecnej. Był to czas, kiedy wszyscy więźniowie pracowali. No właśnie, dzięki temu mieliśmy ułatwione zadanie. Pracowali w gospodarstwach rolnych podległych Ministerstwu Sprawiedliwości, w pegeerach, które istniały przy każdym Ozecie. Więźniowie budowali drogi, np. z Komańczy do Cisnej. W składnicach Lasów Państwowych przekładali metrówki z wąskotorówki na duże wagony. Pracowali w Rzepedzi w zakładach drzewnych. Wewnątrz zakładu karnego mieli zajęcie kucharze, bibliotekarze, porządkowi nazywani pośmieciuchami, palacze c.o. i mechanicy. W godzinach pracy w Ozecie przebywali tylko chorzy. A jak docierali do pracy?
Do Rzepedzi dowoziliśmy ich autobusami lub koleją. Do gospodarstwa dochodzili pieszo,
a tam rozwożono ich na przyczepach czy konno wozami - do wypasu i prac polowych. To
były grupy bezdozorowe. Jeszcze z jednym wychowawcą, na zmianę, kontrolowaliśmy
skazanych 12 godzin dziennie - w siodle lub pieszo - w miejscach ich pracy. Przez
krótkofalówki kontaktowaliśmy się z zakładem, nie byliśmy uzbrojeni. Wszyscy skazani pracowali w grupach bezkonwojowych? Nie wszyscy. W gospodarstwach rolnych pracowali w małych grupach, czasami dwuosobowych - nie wystarczyłoby kadry, aby wszystkie grupy miały konwojentów. Natomiast przy budowie drogi funkcjonariusze pracowali w konwoju w wolnym po służbie czasie i dostawali za to dodatkowe pieniądze. Do konwoju chodzili z peemami lub bronią krótką tzw. tetetkami. Funkcjonariusze wyznaczani byli też do konwoju przy karczunku, gdzie pozyskiwano nowe tereny pod zasiewy. Czym więźniowie zajmowali się w gospodarstwach rolnych? Pracowali w warsztatach, stolarni, przy obsłudze traka, w lecie na polu, byli też traktorzystami, a jeden pracował jako kierowca gazika. Hodowano owce, krowy, konie, cielęta i tzw. opasy, czyli byczki mięsne. Na działkach przykuchennych więźniowie uprawiali warzywa - po zważeniu, przeliczeniu i zaksięgowaniu buraki, marchewka, kapusta, rzodkiewki i pory szły do więziennej kuchni. Nawet posadzono sad śliwkowy, ale okazało się, że w tych warunkach klimatycznych drzewa się nie przyjęły i trzeba je było wyciąć. W tym miejscu powstała mini cieplarnia - tunele foliowe, w których z powodzeniem uprawiano pomidory, kalafiory, kalarepę i sałatę. Często uciekali? Bardzo często z terenu Ozetów, miejsc pracy, grup zewnętrznych, rzadziej z zakładu karnego. Nieraz, wracając z pościgu, bez odpoczynku, ruszaliśmy w następny. Zdarzało się, że złapaliśmy skazanego, który - jak się okazywało - nie uciekł z naszego zakładu, ale np. z Uherc. I nie bali się uciekać, przecież wydostanie się z Bieszczadów nie było łatwe?
Mieli łatwy dostęp do alkoholu i kiedy wypili, stawali się chojrakami. Alkohol
przynosili cywile, sami kupowali w sklepach, rodziny przywoziły pieniądze albo
zostawiały alkohol w umówionym miejscu. Więźniowie pochodzili z różnych części Polski? Tak, nie było rejonizacji. Przyjeżdżali w Bieszczady ze Szczecina, Gdyni, Warszawy, Kołobrzegu, z całej Polski. Jak rodziny dostawały się na widzenia? Do samego Łupkowa nie było źle, można było dojechać pociągiem, a zakład znajdował się niecały kilometr od stacji kolejowej. Gorzej było z Ozetami, np. do Smolnika i Woli Michowej można było dojechać ciuchcią, która jeździła dwa razy dziennie. Nieraz funkcjonariusze odwozili rodziny na stację kolejową wozami konnymi na gumowych kołach. Nieraz goście szli na piechotę - do Smolnika było 4 km, do Woli - około 8. Można powiedzieć, że w Bieszczadach trzeba było na sobie polegać: więźniowie na funkcjonariuszach, a czy również funkcjonariusze na więźniach?
Podam przykłady. W Woli Michowej przy karczunku skazany rozciął sobie nogę. Była zima.
Do lasu pojechaliśmy gazikiem z felczerem. Prowadził kierowca - skazany. Kiedy po
opatrzeniu rannego wracaliśmy do zakładu, w trakcie przeprawy przez rzekę pod gazikiem
pękł lód. Woda nas zmoczyła. Skazany wyszedł przez okno z przodu i ściągnął z Ozetu w
Smolniku pomoc. Czy bieszczadzka przyroda bardzo dawała się we znaki?
Przyroda była piękna, dziewicza. Zimą witał nas widok oszronionych wysokich sosen. Ale
jak popadały deszcze, buty musieliśmy zamieniać na gumiaki. Były wilki, lisy, do Woli
Michowej sprowadzono nawet żubry. Czym różniła się tamta kadra od obecnej?
Myślę, że była większa solidarność i integracja ludzi. Często naczelnicy urządzali
spotkania towarzyskie, ogniska, pieczenie barana, zabawy sylwestrowe. Załoga była
bardziej koleżeńska., chociaż mniej wykształcona, niż obecnie. Oficerowie posiadali
średnie wykształcenie, podoficerowie z reguły zawodowe lub podstawowe. Pierwszym
funkcjonariuszem z wyższym wykształceniem plastycznym był wychowawca, który został
przeniesiony w Bieszczady na własną prośbę z okręgu olsztyńskiego. Nie żałował Pan Bieszczadów po powrocie do Przemyśla? Tęskniłem za surowością tych gór, ale miałem dwoje małych dzieci. Kiedy gasło światło, przestawała działać kotłownia, w tym naszym "papierowym" baraku w ciągu godziny robiła się lodówka. Syna przykrywaliśmy kołdrą, płaszczami służbowymi i panterkami, aby nie zamarzł. Szczególnie zimą i jesienią było ciężko: wspólne toalety i łaźnia dla mieszkańców całego baraku, w pokojach często zamarzała woda. Czy był Pan kiedykolwiek karany w Służbie? Raz zostałem ukarany naganą. Jechaliśmy pociągiem z Komańczy. Zrobiła się lekka zadyma. Zaczęli nam ubliżać byli skazani. Wśród nas był delegowany wychowawca, później został naczelnikiem zakładu karnego w okręgu warszawskim. Ściągnął okularki z nosa i we dwójkę ratowaliśmy honor funkcjonariuszy SW. Skończyło się złamanymi obojczykami, moim złamanym nosem i naganą. Zawsze utożsamiałem się ze Służbą. Dzięki temu oraz wspaniałym, wyrozumiałym przełożonym i współpracownikom przepracowałem w niej ponad 33 lata z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku. Zobacz także: Wykorzystano materiały Zakładu Karnego w Łupkowie:
ZK Łupków Noclegi Schroniska Schroniska PTSM Studenckie bazy namiotowe Harcerskie bazy i hoteliki Mapy Bieszczadów - recenzje Mapy wycinkowe - recenzje Mapa Bieszczadów Przewodniki Aktualności wydawnicze Wyciągi narciarskie Szlaki turystyczne Czasy przejść Ścieżki przyrodnicze Z psem w Bieszczady Jazdy konne Jaskinie Muzea Regulamin BdPN Punkty kasowe BdPN Informacja turystyczna Kolejka wąskotorowa - wrażenia z jazdy - rozkład jazdy kolejki Przewodnicy Przewoźnicy (Bus) Służba zdrowia Przejścia graniczne Tabory doliną Osławy Bieszczadzkie szybowiska Geocaching Zdjęcie satelitarne Spływ Sanem Trochę historii Podział (granice) Losy bieszczadzkiej ludności Ukraińska Powstańcza Armia K.Wojtyła w Bieszczadach Nie tylko Wysokie Bieszczady pół wieku temu Różne plany rozwoju Sieć wodna Ikonostas O ikonie słów kilka Bieszczady w filmie Polowanie w Bieszczadach Na wyniosłych połoninach BPN Niespodzianki pomników przyrody Olsza zielona Cerkwie drewniane w Bieszczadach Cerkwie murowane Dawne cmentarze, cerkwie i miejsca po cerkwi Kapliczki w Bieszczadach Cmentarze wojskowe w Komańczy Cmentarz wojenny w Lesku Kirkut w Lutowiskach Kirkut w Woli Michowej Kirkut w Baligrodzie Cmentarze ewangelickie Bandrów i Stebnik (Steinfels); cm. gr.kat. w Stebniku Obelisk i cmentarz UPA Bukowiec - Sianki - Źr. Sanu Tarnawa N. - Dźwiniacz G. Tarnica z Wołosatego Krzemień Bukowe Berdo Chryszczata Łopiennik Mała i Wielka Rawka Dwernik-Kamień Połonina Caryńska Połonina Wetlińska Smerek z Zatwarnicy Jasło i Okraglik Cisna - Jasło - Smerek Opołonek i Kińczyk Bukowski z Negrylowa Przysłup Caryński z Bereżek Tworylne i Krywe z Rajskiego Przysłup - Krywe Tyskowa i Radziejowa ze Stężnicy Korbania z Tyskowej Korbania z Bukowca Suliła Balnica z W.Michowej Balnica - Osadne Solinka Jodła k.Pszczelin - opis ścieżki Hylaty - ścieżka hist-przyrodnicza Huczwice - ścieżka geologiczna Komańcza - ścieżka dydaktyczna Jawornik - ścieżka Zwierzyń - Myczków, szlakiem zielonym Po ekomuzeum w krainie bobrów Dolina Potoku Zwór Wodospad Czartów Młyn Wodospad na Hylatym - duchy wodospadu Wodospad na Hulskim Wodospad Kasarda Wodospad na Olszance Młyn w Hulskiem Sine Wiry Chmielowe kaskady Nasiczniański Potok Jeziorka Duszatyńskie Jeziorko Bobrowe Grota w Rosolinie Rezerwat "Hulskie" Rezerwat "Gołoborze" Rezerwat "Przełom Osławy" Torfowisko "Wołosate" Dziewiętnastka; pkt. widokowy Przełęcz Wyżna; pkt. widokowy Góry Słonne; pkt. widokowy Most wiszący w Dwerniczku XIX-wieczny most kolejki Radoszyckie źródełko - legenda o źródełku Kamień leski Skałki Myczkowieckie MBL Sanok CKE Myczkowce; miniatury cerkwi Sanktuarium w Jasieniu Klasztor w Zagórzu Nowe rezerwaty Osobliwości rezerwatów Rezerwaty Gór Słonnych Ekomuzeum Hołe Pomnik Tołhaja Trasy rowerowe Trasy samochodowe Stan dróg w Bieszczadach Parkingi Piekiełko w Dwerniku Galeria Barak w Czarnej Zdzisław Pękalski R. Szociński - Wiatrem z połonin Z. Beksiński - artysta z Sanoka Ekomuzeum - co to jest? Ostatnia salwa drewnianej artylerii, czyli o bitwie pod Komańczą Spłoneła Chatka pod Obnogą Zagubieni w górach - Łopienka lat 70/80 100-lecie J. Duszatyńskich VII odpust w Łopience VI odpust w Łopience Akcja GOPR - lipiec 2007 II Złaz Zakapiorski Madonny bieszczadzkie Obelisk Puszcz Imperatora Śladem Niedźwiedzia 2007 Śladem Niedźwiedzia 2006 Karpacki Jarmark Turystyczny Wystawa bożonarodzeniowa w Sanoku Architektura sakralna - malarstwo; wystawa "Chata Socjologa" znowu na Otrycie 1st Polish Pentax Day - Smerek'2004 Wieczór świętojański z książką 30-lecie Chaty Socjologa Otryt'2003 Wernisaż fotografiiG. Kowalewicza, OIE Lutowiska'2002 "Szusuj, tańcz i krzycz" - Bystre'2004 Zima na drogach 2005 I KIMB - Dwernik 2002 Projekt Rozłucz Jasienica Zamkowa Stara Sól Bieszczady Wschodnie - relacja z wyjazdu 2005 Czarnohora, relacja z wyjazdu 2006 Mapa serwisu Polityka prywatności
© Twoje Bieszczady / Bieszczady Serwis 2001-2010.
|