...Twoje Bieszczady - serwis dla wszystkich którym Bieszczady w duszy grają...

Bieszczady



Polecamy:

Domki w Bukowcu
Apartament Myczkowce


» Miejscowości «

Baligród i okolice
Bóbrka
Buk k.Terki
Bystre k.Czarnej
Cisna i okolice
Czarna i okolice
Daszówka
Duszatyn
Glinne
Jankowce
Kalnica k.Baligrodu
Komańcza i okolice
- Mogiła - legenda
- drewniany kościółek
- klasztor Nazaretanek
Lutowiska
Łupków
Mików
Muczne i Tarnawa Niżna
Myczkowce
Olszanica
Orelec
Prełuki
Rajskie
Rzepedź
Sękowiec i okolice
Serednie Małe
Smolnik nad Osławą
Solinka
Solina i okolice
- bieszczadzkie zapory
- rejsy po zalewie
- tajemnica zatoki
Stefkowa
Terka
Uherce Mineralne
Ustianowa
Ustrzyki Górne
Wetlina
Wola Matiaszowa
Wola Michowa
Wołosate
Zatwarnica
Zwierzyń

» Dawne wsie «

Balnica
Beniowa
Bukowiec
Caryńskie
Choceń
Dydiowa
Dźwiniacz Górny
Hulskie
Jawornik
Jaworzec
Kamionki
Krywe
Łokieć
Łopienka
- rys historyczny
- Chrystus Bieszczadzki
Rosolin
Ruskie
Sianki
Skorodne
Sokoliki
Sokołowa Wola
Tworylne
Tyskowa
Tarnawa Wyżna i Niżna
Zubeńsko
Żurawin

» Partnerzy «

Bieszczady

» Reportaże | Wyścigi Psich Zaprzęgów "Śladem Niedźwiedzia" 2007

Wyścigi Psich Zaprzęgów "Śladem Niedźwiedzia" 3-4.02.2007

Poniedziałek rano, 5 luty 2007. Koniec. Cisza. Nie słychać już setek psich głosów, warkotu skuterów. Wokół Oberży można bez problemu znaleźć miejsce do zaparkowania samochodu, co przez ostatnie dni było jedynie marzeniem. Dzień jak co dzień o tej porze roku. Nic nie wskazuje na to, że przez ostatnie kilka dni wyścigi psich zaprzęgów opanowały ten kawałek Bieszczadów. To był kolejny rok wyścigów w Bieszczadach, w Przysłupiu. Po raz szósty SPRINT Śladem Niedźwiedzia i udana premiera MIDa.

Zamieć Zamieć

Ten rok był wyjątkowy. Zima zaskoczyła wszystkich i nie zawitała na czas w Bieszczady. Kilka dni przed planowanym terminem Tomek z Radkiem i Maćkiem oraz przyjaciółmi przeżywali katusze, bawiąc się we wróżkę, próbując wyczytać z fusów kawy i prognoz pogody, co się będzie działo pod koniec stycznia. Z fusów na upartego dało się wyczytać intensywne opady śniegu (silna sugestia robi swoje), ale prognozy pogody były nieubłagane. Brak opadów. Trudna decyzja, przekładamy wyścigi o tydzień. Byle tylko zaczęło padać...

No i na własnej skórze przekonaliśmy się, że spełnione marzenia mogą być przekleństwem. W sobotę zaczęło sypać. Delikatnie, później coraz intensywniej, aż po śnieżyce. Na początku radość i decyzja - robimy wyścigi. Ale to było tylko kilka dni do terminu. Znajomi, przyjaciele, wszyscy którzy mogli, zgłosili się do pomocy. I zaczęła się jatka. Kilkudniowa walka o trasy. Kilka skuterów non-stop jeżdżących po wytyczonych trasach. Morderczy przejazd, wydłubywanie maszyn z puszystej warstwy śniegu, która nie zdążyła się uleżeć. Zegar tykał. Kolejny powrót na trasę..., której już nie ma. Intensywne opady śniegu i silny wiatr zniweczyły poprzednie wysiłki. No i znowu darcie trasy. O 3.00 w nocy, po kolejnym powrocie z trasy modły wznoszone do natury. Niech trochę odpuści, zmrozi to co napadało. Da nam szanse. Nie dała.

Czwartek rano. Czas na MIDa (średniodystansowy wyścig psich zaprzęgów w formule non-stop, 81 km).

Odprawa Odprawa
foto: Sławek Kudełka

Poprzedniego dnia na odprawie z zawodnikami, dokładne omawianie trasy, uprzedzanie, że nie będzie lekko, omawianie trudnych odcinków. Noc nerwowa. Dalej pada, wieje silny wiatr, minusowe temperatury. Nie wróży to dobrze.

Rano wszyscy gotowi do startu, choć pogoda się nie poprawiła. Nikt nie odpadł, nikt się nie wystraszył. Po wypuszczeniu wszystkich zaprzęgów, Tomek jedzie skuterem sprawdzić stan trasy po pierwszym przejeździe. Ujeżdża tylko kawałek trasy, na otwartej przestrzeni zakopuje się, dalej ani rusz. A kto jak kto, ale on zna świetnie "instrukcję obsługi skutera". Wraca. A my nie mamy żadnego sygnału od zawodników, że coś jest nie tak, że nie da się jechać. No i znowu mamy dowód wyższości 4 łap, nad końmi mechanicznymi. Kolejne potwierdzenie, że wiele lat temu, na Alasce psie zaprzęgi były rzeczywistym, jedynym wybawieniem, łącznością ze światem.

Start Start

Wszystkie zaprzęgi szczęśliwie docierają na metę po pierwszym odcinku. Zmęczone twarze maszerów, psom też dało w kość. Ale gdyby wpadli na metę na luzie, bez oznak wysiłku, jak po majówce, znaczyłoby to, że źle odrobiliśmy lekcje. Nie przygotowaliśmy wyścigu na miarę ich możliwości. Bo przecież przyjechali, żeby sprawdzić siebie i swoje zaprzęgi, po walkę z sobą i naturą. Fakt, natura dołożyła swoje, wywiązała się ze swojego zadania bardziej niż celująco.
Wyścig ukończyli wszyscy. Maksymalny czas regulaminowy, na przebycie trasy i postoje to 20h. Metę zamknęliśmy już o 19.00, po 9 godzinach od rozpoczęcia wyścigu. Hmmm... W przyszłym roku wymyślimy coś nowego. Formuła pewnie ta sama, ale trasa... Już coś tam się błąka po głowach, Radek kombinuje. Jak go znamy, na pewno coś wymyśli... Też nie będzie lekko...

Dla MIDowców to już koniec, dla nas nie. Za 39 godzin ruszają kolejne wyścigi, SPRINT. A to już inny bieg. Trzeba zrobić coś z trasami. Marszałkowska być to nie musi, i nawet być nie powinna. Ale nie mogą przedzierać się przez zaspy, szukać zawianej trasy, która choć oznaczona znakami i palikami, znika...

Na pomoc przyszedł traktor z pługiem. Pojechał przecierać trasę. No to jesteśmy w domu. Możemy odsapnąć... Za kilkadziesiąt minut, info na komórkę... Możecie przyjechać? Trzeba wyciągnąć traktor... ugrzązł w nawianych zaspach... Na kilka sekund wszystkim ręce opadły. Ale w Bieszczadach przeciwności jedynie wzmagają upór, determinację. Wyciągnęli. Traktor zasypał dziurę po sobie i dalej z trudem, ale bez wpadek, przetarł trasy. Później poszły znowu skutery, natura na chwilę odpuściła. Trasy zostały przygotowane. Nie były łatwe, ale dla maszerów to nie pierwszyzna.

Zamieszanie Zamieszanie

A gdzieś tam w Oberży zupełnie inny zamęt przygotowań. Wypuszczanie info, że zawody się odbędą, odbieranie ciągle dzwoniących komórek (czy aby na pewno mamy śnieg, bo w całej Polsce deszcz zmył to co napadało), rejestracja zgłoszeń, próby opanowania narastającego chaosu. Ale to norma, zawsze tak jest. Z tą różnicą, że w tym roku w kilkudniowej pigułce. Ale ekipa doświadczona, ekspress leje rekordowe ilości kawy. Do tego wspomnienia, jak to było rok temu, dwa... kilka lat temu, anegdoty. Wybuchające salwy śmiechu, budzące tych co próbują na krześle wydrzeć kilka minut snu. Znowu się dzieje. Jak dobrze być wśród tych ludzi.

Sobotni poranek. Przejmujące wycie. Zaczyna się jednym głosem, dołączają kolejne. Kulminacja to śpiew 150 psów, szykujących się do pierwszego dnia wyścigów. Cichną. Podano śniadanie.

Psy Psy

Na stake out'ie ("parking" dla psów) coraz większe zamieszanie, kontrole sędziowskie i weterynaryjne, zjeżdża się obstawa zawodów. Psy jeszcze spokojne, choć ogony merdają, w oczach zapalają się ogniki. Stoimy w pewnej odległości od stake out'u. Nagle ogólny szum przeszywa przeciągłe wycie, ujadanie. Kumpel, który zna na wylot świat psio-maszerski, sznurując rozwiązany but, nie podnosząc nawet wzroku rzuca - kto zapina?
To znak rozpoznawczy. Zawody się rozpoczynają, szykowany jest pierwszy zaprzęg. I od tej pory już tak non-stop przez cały czas trwania wyścigów. Z jednej strony drogi biegnącej w górę Przysłupia wypuszczane są kolejne zaprzęgi przy wtórze końcowego odliczania sędziów, mocowania się z wyrywającymi się psami, gotowymi w każdej chwili ruszyć galopem, byle im tylko pozwolono.

Na mecie Na mecie Sprintu

Z drugiej wpadają Ci kończący bieg, sprawdzanie stanu psów, odczytywanie chipów (regulaminowa kontrola, czy psy kończące bieg to te zgłoszone do udziału w wyścigu, posiadające szczepienia, etc.) . Do pełnego obrazu należy dołożyć setki aparatów fotograficznych publiczności, próbującej uchwycić tą niepowtarzalną atmosferę, kręcących się wszędzie tam, gdzie cokolwiek się dzieje, widać jakiś psi ogon. Obsługa zawodów próbuje mieć oczy dookoła głowy i dopilnować, żeby nie doszło do kolizji zaprzęgów z ludźmi, samochodami, innymi psami, dziećmi, całym tym roześmianym rozgardiaszem.

Pomimo, że pogoda łaskawsza niż w poprzednie dni, jednak nie tak cudna jak podczas poprzednich wyścigów, publiczność dopisała. Wydaje się, że ta impreza wpisała się na stałe w pamięć i kalendarze miłośników psów i natury. Ściągnęli mieszkańcy z okolicznych rejonów, dla których wyścigi są też okazja do spotkania. Byli też Ci, którzy przyjeżdżają na coroczny wypoczynek. Niektórzy specjalnie na wyścigi. Miło było słuchać tych, którzy po raz pierwszy mając styczność z tym mikroświatem, wyrażali swoje zdziwienie, podziw. Przekonali się na własne oczy, że to sport, gdzie najważniejsze jest zgranie psa i człowieka. Że te psy, nie są zmuszane do wysiłku. Wykorzystywane są jedynie ich naturalne predyspozycje, chęć pracy.

Maszerzy Maszerzy

Byli też i przyjaciele maszerów. A przede wszystkim sami masterzy. Prawie wszyscy "weterani" wyścigów Śladem Niedźwiedzia.

Niektórzy nie dojechali, ale nie dlatego że nie chcieli. Nagła zmiana terminu, lub ich prywatne wydarzenia spowodowały ich brak. Ale byli z nami. Czy to dzwoniąc, czy też udzielając się na maszerskich forach, dopytując co się tutaj dzieje. Bo to ich święto, zwięczenie wielomiesięcznych przygotowań, treningów. To możliwość spotkania się tych połączonych wspólną pasją.

Koniec wyścigów, ogłoszenie wyników, rozdanie pucharów. Pożegnania. Szkoda, że tak krótko.

Słońce
foto: Agnieszka Bielecka

Poniedziałek, piękne słońce, niebo prawie bezchmurne. Skrzące się sople lodu, śnieg migoczący tysiącem drobnych, oślepiających gwiazdek. Szkoda, że nie wcześniej, tak od soboty. A może to nagroda za upór i chęci. Za kolejne nieprzespane noce, ciągły stres, nadludzki wysiłek? Jakże miło usiąść przed Oberżą z kubkiem gorącej kawy, napawać ciszą, grzać obolałe kości. Wymiana sms'ów z tymi, co już w swojej rzeczywistości, normalnym dniu pracy. Szkoda, że nie możemy wszyscy razem napawać się tą chwilą. Ale nie trwa to zbyt długo. W tym błogostanie myśli wybiegają w przyszłość. Jak to będzie w przyszłym roku? Bo że będzie, to pewne...

Gośka Zalewska

A oto kilka zdjęć z całych wyścigów: » Galeria zdjęć Śladem niedźwiedzia 2007

Obszerna galeria zdjęć za kilka dni na stronie: www.husky.net.pl

Zobacz także: » Relację z ubiegłego roku

» Praktyczne «

Kamera w Wetlinie
Kamera w Polańczyku

Noclegi
Schroniska
Schroniska PTSM
Studenckie bazy namiotowe
Harcerskie bazy i hoteliki
Mapy Bieszczadów - recenzje
Mapy wycinkowe - recenzje
Mapa Bieszczady online
Przewodniki
Aktualności wydawnicze
Szlaki turystyczne
Czasy przejść
Ścieżki przyrodnicze
Bieszcz. Centrum Nordic Walking
Z psem w Bieszczady
Jazdy konne
Wyciągi narciarskie
Jaskinie
Muzea
Regulamin BdPN
Punkty kasowe BdPN
Informacja turystyczna
Kolejka wąskotorowa
- wrażenia z jazdy
- rozkład jazdy kolejki
Przewodnicy
Przewoźnicy (Bus)
Służba zdrowia
Przejścia graniczne
Tabory doliną Osławy
Bieszczadzkie szybowiska
Geocaching Zdjęcie satelitarne
Spływ Sanem

» Warto wiedzieć «

Trochę historii
Podział (granice)
Losy bieszczadzkiej ludności
Różne plany rozwoju
Ukraińska Powstańcza Armia
K.Wojtyła w Bieszczadach
Nie tylko Wysokie
Bieszczady pół wieku temu
Sieć wodna
Fauna Bieszczadów
Flora Bieszczadów
Karpackie niebo
Ikonostas
O ikonie słów kilka
Wypał węgla drzewnego
Sery w Bieszczadach
Bieszczady w filmie
Polowanie w Bieszczadach
Na wyniosłych połoninach BdPN
Niespodzianki pomników przyrody

» Cerkwie i cmentarze «

Cerkwie drewniane w Bieszczadach
Cerkwie murowane
Dawne cmentarze, cerkwie i miejsca po cerkwiach
Kapliczki w Bieszczadach

Cmentarze wojskowe w Komańczy
Cmentarz wojskowy w Lesku
Kirkut w Lutowiskach
Kirkut w Ustrzykach Dolnych
Kirkut w Woli Michowej
Kirkut w Baligrodzie
Cmentarze ewangelickie Bandrów i Stebnik (Steinfels); cm. gr.kat. w Stebniku
Obelisk UPA

» Wyprawy piesze «

Bukowiec - Sianki - Źródła Sanu
Tarnawa Niżna - Dźwiniacz G.
Tarnica z Wołosatego
Halicz z Wołosatego
Krzemień
Bukowe Berdo z Mucznego
Połonina Caryńska
Połonina Wetlińska
Smerek z Zatwarnicy
Mała i Wielka Rawka
Chryszczata
Łopiennik
Dwernik-Kamień
Jasło i Okraglik
Cisna - Jasło - Smerek
Opołonek i Kińczyk Bukowski z Negrylowa
Przysłup Caryński z Bereżek
Korbania z Bukowca
Korbania z Tyskowej
Suliła
Tworylne i Krywe z Rajskiego
Przysłup - Krywe
Tyskowa i Radziejowa ze Stężnicy
Do Balnicy z Woli Michowej
Z Balnicy do Osadnego
Do Solinki z Żubraczego
Jodła k.Pszczelin - opis ścieżki
Holica z Ustianowej - ścieżka
Hylaty - ścieżka hist-przyrodnicza
Huczwice - ścieżka geologiczna
Komańcza - ścieżka dydaktyczna
Jawornik - ścieżka
Bukowy Dwór - ścieżka przyrodnicza
Zwierzyń - Myczków, szlakiem zielonym
Po ekomuzeum w krainie bobrów
Dolina Potoku Zwór

» Warto zobaczyć «

Wodospady i kaskady
Młyn w Hulskiem
Sine Wiry
Jeziorka Duszatyńskie
Jeziorko Bobrowe
Grota w Rosolinie
Rezerwat "Hulskie"
Rezerwat "Gołoborze"
Rezerwat "Przełom Osławy"
Torfowisko "Wołosate"
Dziewiętnastka; pkt. widokowy
Przełęcz Wyżna; pkt. widokowy
Most wiszący w Dwerniczku
XIX-wieczny most kolejki
Radoszyckie źródełko
- legenda o radoszyckim źródełku
Kamień leski
Skałki Myczkowieckie
CKE Myczkowce; miniatury cerkwi
Sanktuarium w Jasieniu
Klasztor w Zagórzu
Nowe pomniki przyrody w dolinie Osławy i Kalniczki
Mini-zoo w Lisznej i Myczkowcach
Nowe rezerwaty
Osobliwości rezerwatów
Góry Słonne
Góry Słonne; pkt. widokowy
Rezerwaty Gór Słonnych
Ekomuzeum Hołe
Pomnik Tołhaja
Park miejski w Sanoku
MBL Sanok

» Rowerem «

Trasy rowerowe

» Samochodem «

Trasy samochodowe
Stan dróg w Bieszczadach
Parkingi

» Reportaże / imprezy «

Reportaże bieszczadzkie


» Rozmaitości «

Piekiełko w Dwerniku
Galeria Barak w Czarnej
Dom jakich już nie ma
Zdzisław Pękalski
R. Szociński - Wiatrem z połonin
Z. Beksiński - artysta z Sanoka
Ekomuzeum - co to jest?
Ostatnia salwa drewnianej artylerii, czyli o bitwie pod Komańczą
Spłoneła Chatka pod Obnogą
Zagubieni w górach - Łopienka lat 70/80

» Słowacja i Ukraina «

Zalew Starina (Słowacja)

Projekt Rozłucz
Jasienica Zamkowa
Stara Sól
Bieszczady Wschodnie - relacja z wyjazdu 2005
Czarnohora, relacja z wyjazdu 2006

Mapa serwisu
Polityka prywatności


© Twoje Bieszczady / Bieszczady Serwis 2001-2012
Twoje Bieszczadyon